Jak wygląda zwykły dzień toruńskiego jubilera

Ostatnio zadzwonił do mnie człowiek, który powiedział coś, w co nie mogłem uwierzyć. Był on dziennikarzem lokalnej gazety, i chciał przeprowadzić ze mną wywiad. Wywiad na temat tego, jak wygląda standardowy dzień z mojego życia w pracy.

Nie sądziłem, że zawód jubilera w Toruniu jest taki interesujący

jubiler z toruniaUmówiłem się na dogodny dla nas obu termin i z niecierpliwością czekałem na przyjazd dziennikarza. Okazało się, że interesował go każdy aspekt mojej pracy nie wyłączając żadnych szczegółów. Wiedziałem co mogę powiedzieć, bo i tak jest powszechnie znane, a co lepiej zachować dla siebie – w końcu nie potrzebowałem silniejszej konkurencji. Miałem kilka asów w rękawie, za które niejeden jubiler z Torunia dałby się pokroić. Generalnie opowiadałem głównie o tym, czym różnią się względem siebie kamienie szlachetne, czy większy popyt jest na srebro czy na złoto, oraz jakie są ceny tych kruszców. Prawda jest taka, że faktycznie mój zawód brzmi bardzo interesująco – przez lata bycia jubilerem zapomniałem o tym, z jak wielką pasją kiedyś do tego podchodziłem. Gdy artykuł ukazał się w gazecie byłem z siebie bardzo zadowolony. Opisałem wszystkie szczegóły pracy jubilera bardzo dokładnie i w interesujący sposób, ale jednocześnie nie zdradziłem żadnej tajemnicy swojego zakładu. Przełożyło się to również na zwiększony ruch w moim zakładzie – najwidoczniej była to dla mnie świetna reklama. Upiekłem kilka pieczeni na jednym ogniu – nie tylko przypomniałem sobie wszystko co dobre w mojej pracy, ale również zarobiłem pieniądze za wywiad i zrobiłem sobie reklamę.

Cała ta sytuacja pozwoliła mi na powrót do dni, w których do pracy wstawałem z radością. Ostatnimi czasy zacząłem zachowywać się bardziej jak księgowy, niż jak jubiler. Chyba zapomniałem o tym, co jest w tym wszystkim najważniejsze – pasja i zaangażowanie.