Klienci wrobieni w polisolokaty

Już kilka lat temu na rynku finansowym zaczęły pojawiać się produkty inwestycyjne, które zagwarantować miały bardzo duże zyski. Oczywiste było także to, że im więcej się wpłaci, tym więcej się po kilku latach wyjmie. Niestety, to tylko teoria. Bardzo duża liczba osób została wręcz oszukana. O co tak naprawdę chodzi i w których szczegółach tkwił ten przysłowiowy diabeł?

Kto został wrobiony w polisolokaty?

wrobieni w polisolokatyByć może nie każdy słyszał o terminie polisolokata. Część ekspertów uważa, że sama ta nazwa jest niewłaściwa. Taki produkt finansowy jest to umowa ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. W głównym założeniu taka polisolotaka miała nam zapewnić godne życie po kilkunastu latach odkładania pieniędzy. Brzmi dobrze, bo przecież któż nie chciałby żyć bogato na emeryturze. To wszystko niestety okazało się tylko pięknie brzmiącą teorią. Najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że właśnie najwięcej uwikłanych w polisolokaty osób, to ludzie dobrze wykształceni, często już wtedy zamożni, pracujący na wysokich szczeblach. Jednak jak się okazało byli bardzo łatwowierni. Doradcy finansowi nie zdradzali wszystkich szczegółów dotyczących umowy. Cały szkopuł w tym, że pieniądze klientów inwestowane nie były w sprawdzone akcje czy obligacje, które miały zagwarantować zyski. Tak naprawdę nikt nie mógł sprawdzić, co dzieje się z jego pieniędzmi i jak one na siebie pracują. Ludzie wrobieni w polisolokaty mieli także ogromne problemy, gdy chcieli rozwiązać umowę. Jeszcze gorzej było wtedy, gdy chcieli to zrobić przed jej końcem. Opłaty likwidacyjne często były tak duże jak wpłacony początkowo kapitał. W związku z tym do wypłaty były grosze, a często nic. Ludzie tracili swoje oszczędności i zamiast cieszyć się tymi obiecanymi ,,kokosami”, musieli chodzić po sądach i podejmować próbę walki o odzyskanie swoich pieniędzy. Nie każdemu udało się wygrać, ponieważ umowy najczęściej były zapisywane w niejasny dla klienta sposób i nie mówiły wprost o tym, że nie gwarantują obiecanego zysku.

Łatwo jest paść ofiarą nieuczciwych firm. Dlatego jeśli chcemy powierzyć komuś swoje pieniądze, aby je dla nas pomnożył, zastanówmy się nie dwa, ale dziesięć razy. Chęć szybkiego zysku nie zawsze może przysporzyć nam korzyści. Polisolokaty były i pewnie długo będą doskonałym tego przykładem.