Konieczność dalekiej przeprowadzki

Mieszkam z mamą, tatą i bratem pod miastem już odkąd się urodziłam praktycznie. Przyzwyczaiłam się do tego miejsca, dlatego szokiem była dla mnie informacja otrzymana przez ojca pewnego dnia. Oznajmił, że dostał jakąś dobrze płatną pracę, na drugim końcu kraju.

Nie byłam gotowa do przeprowadzki z Trójmiasta

przeprowadzkiNie wiedziałam, czy to żarty, czy na poważnie to mówi, i nie mogłam tego pojąć. Mama uświadomiła mnie, że tata nie żartuje, i że musiał podjąć taką decyzję dla naszego dobra. Nie mogłam w to uwierzyć do czasu, aż transport mebli trójmiasto nie zajechał pod nasz dom. Mimo, że byłam już zapakowana, nie docierało do mnie to, że muszę pożegnać mój ukochany dom. Nie byłam gotowa na przeprowadzki Trójmiasto był przecież moim domem od zawsze, i to tu się wychowałam. Patrzyłam ze smutkiem, jak panowie pakowali wszystkie nasze rzeczy. Uwijali się przy tym nieźle, a z moich oczu samoistnie zaczęły płynąć łzy. Chciałabym móc ich zatrzymać, i wybrać te rzeczy z auta z powrotem, i powiedzieć, że nigdzie nie jedziemy, że zmieniliśmy zdanie. No ale niestety, tata był nieugięty. Tak się cieszył nową pracą. No i w ten sposób transport mebli Gdańsk zabrał wszystko co mieliśmy na drugi koniec wszechświata. A jak moje rzeczy się gdzieś pogubią po drodze? Do wszystkiego wtedy miałam mieszane uczucia, i nie mogłam się z tym pogodzić. Najchętniej wtuliłabym się w swojego misia, i została tutaj. Nie chcę nigdzie wyjeżdżać. To tu mam znajomych i przyjaciół. Tu chodziłam do szkoły, a teraz będę musiała wejść w zupełnie nowe towarzystwo.

Wszyscy się tam znają, a ja będę nowa i będą na mnie krzywo patrzeć. Podobno nasz nowy dom jest o wiele większy i ładniejszy. Nie interesowało mnie to, podobał mi się mój stary dom. Jak już tam dojadę to chyba nie będę wychodzić ze swojego pokoju nigdy na znak buntu.