Szkółka narciarska i moje wakacje

 W górach byłam tylko raz i to latem. Średnio mi się to podobało. Nie lubię wchodzić po schodach, a co tu mówić o wspinaniu się na górskie szczyty. Może i widoki są ładne, ale tylko dla nich nie miałam ochoty się tak męczyć. Jednak mój chłopak był zapalonym narciarzem i uwielbiał jeździć w góry. Choć nawet on latem raczej tam nie jeździł.

Szkółka narciarska i nauka jazdy

szkółka narciarska zieleniecOczywiście na wakacje musiał wymyślić, że pojedziemy w góry jeździć na nartach. Nawet to, że nigdy tego nie robiłam go nie przestraszyłam. W końcu jest w okolicy dobra szkółka narciarska zieleniec w której on sam uczył się jeździć. Poza tym on też będzie zawsze przy mnie i będzie dawał wskazówki. Nadal nie czułam się przez to pewnie, jednak nie dało się go przekonać, że wyjazd nad morze jest korzystniejszym rozwiązaniem. Musiałam jakoś to przeboleć. Za to on musiał zadbać o wszystko, czyli o nasz dojazd, noclegi i załatwienie mi miejsca w szkółce narciarskiej. On też poszedł razem ze mną na kurs, żebym poczuła się lepiej. Przynajmniej coś. Na pewno trafił mi się miły instruktor narciarstwa. Dzięki niemu szybko przyswajałam wskazówki i jakoś dawałam sobie radę. Po kursie może nie byłam mistrzem narciarstwa, ale przynajmniej umiałam jako tako zjeżdżać. Filip bardzo mi kibicował. Razem zawsze szliśmy rano na stok, potem robiliśmy przerwę na obiad i wracaliśmy na stok. Wieczorem spędzaliśmy romantyczne chwile w restauracji góralskiej i podziwialiśmy okolicę. To był dobry wyjazd wakacyjny.

Mimo iż nadal wolę jechać nad morze niż w góry, to jednak jazda na nartach mi się spodobała. Góry zimą na pewno są bardziej atrakcyjne, niż latem. Jeśli będę trenować to z pewnością będzie mi szło coraz lepiej. Może jeszcze kiedyś wybierzemy się razem do Zieleńca lub Zakopanego.