Trening personalny i fit życie

Moja siostra ostatnio ma obsesję na punkcie fit życia. Wyciąga mnie do zdrowych restauracji, do tego wegetariańskich, za którymi myślałam, że nie przepadam, bo jedzenie sądziłam, że jest jałowe i bez smaku.

Nowa sylwetka z dobrym trenerem

trener osobistyJednak zdziwiłam się pozytywnie jak poszłam tam i spróbowałam kotlecików sojowych, które były sycące i dobrze przyprawione. Je tam chyba cała Warszawa, a przynajmniej jej połowa, bo na prawdę jedzenie jest konkurencyjne. Jak już tak zaczęła od jedzenia, to czułam, że na tym się nie skończy. Następnym jej wymysłem był trener personalny, którego zatrudniła, aby pomagał nam wziąć się za siebie. Nie wiedziałam, czy jest to dobre wyjście, no ale nalegała, że sama nie chce ćwiczyć i mam jej towarzyszyć. Taki trener osobisty jest podobno bardzo wymagający, ale to w sumie dobrze, bo przynajmniej człowiek zyska jakąś ładniejszą sylwetkę. Tak więc nie myślała długo i zapisała nas do niego. Facet był spoko, widać było, że zależy mu na tym, aby osiągać jak najlepsze wyniki u swoich klientów. Jak zaczęłyśmy z nim robić różne ćwiczenia, to ja się tak zalałam potem jak nigdy, a u niego nie poleciała ani kropelka z czoła. Musiał mieć facet formę, szkoda, że ja jestem taki cienias. Siostra zawzięcie ćwiczyła, i niby jej wychodziło, chociaż też widziałam, że zdyszana chodzi. Stwierdziłam, że jak już wszystko opłaciła, to szkoda byłoby to stracić, i zawsze mogę się czegoś nauczyć i coś zyskać. Więc ostatnie moje tygodnie spędziłam tylko na ubieraniu sportowych ciuchów, robieniu różnych ćwiczeń o średnim natężeniu, i bieganiu dookoła chyba całego miasta, bo takie trasy miałyśmy długie, że masakra.

No ale jak zaczęłam już widzieć pierwsze efekty to uśmiechnęłam się do siebie w lustrze. Zaczynał mi się już robić nawet mały kaloryfer, ooo będę mięśniakiem, ha ha.

Więcej informacji na www.elitezone.com.pl