Znajomość języków pozwala zostać tłumaczem

O dziecka interesowałam się nauką języków. Pewnie dlatego, że bardzo dużo podróżowałam po świecie z rodzicami i słuchanie innych języków było dla mnie czymś naturalnym. W dorosłym życiu postanowiłam zostać tłumaczem. A że lubię wyzwania, uznałam, że jestem w stanie opanować kilka języków. Na ten moment umiem płynnie język angielski i hiszpański i przymierzam się do kolejnych.

Tłumaczenie na żywo to ciekawe wyzwanie

symultaniczne tłumaczeniaNauka języków od dziecka była dla mnie fascynującą sprawę. W szkole miałam zawsze najlepsze oceny z angielskiego i hiszpańskiego. Moi rodzice bardzo dużo podróżowali i zabierali mnie w te podróże ze sobą. Z racji tego mogłam chłonąć inne kultury. Obecnie jestem po studiach językowych. Mam opanowany język angielski oraz hiszpański do tego stopnia, że zajmuje się tłumaczeniami. Początkowo myślałam o tym, żeby zająć się tłumaczeniami książek, jednak przy pierwszych próbach uznałam, że jest to dla mnie zbyt nudne zajęcie. Potrzebowałam jakiegoś większego wyzwania. Okazały się nim symultaniczne tłumaczenia, które wymagają niezwykłego skupienia i szybkiego przetwarzania informacji. Takich tłumaczeń potrzeba bardzo dużo na różnych spotkaniach biznesowych i właśnie od czegoś takiego zaczęła. Wyzwaniem na początku było to, żeby opanować słownictwo branżowe. Ale udało mi się. Teraz jeżdżę po całek Polsce, realizując zlecenia znanych korporacji. Mam też w planach wkręcić się w tłumaczenia symultaniczne na jakichś ciekawych szkoleniach.

Moja fascynacja językami, która towarzyszyła mi od dziecka, przekształciła się w dorosłym życiu w mój zawód. Jestem tłumaczem trzyjęzycznym. Początkowo chciałam się zająć tłumaczeniem książek, jednak okazało się, że nie bardzo odpowiada mi taka forma pracy. Poszłam więc w kierunku tłumaczeń symultanicznych.